Wstęp

Witam serdecznie w kolejnym FF z Overwatcha, czyli co tygodniowej serii krótkich opowiadań mojego autorstwa (Psycho się kłania). Ostatnio naszła mnie ochota na dłuższą historię z lekkim zabarwieniem romansu. Myślę, że spodoba się to czytelniczkom i także niektórym czytelnikom. Opowiadanie będzie nieco dłuższe; kilka rozdziałów tak myślę. Ale nie przeciągając, miłego czytania! Kolejna cześć już za tydzień!

Człowiekiem być

Słońce wschodziło powoli, oświetlając bazę agencji Overwatch na Gibraltarze. Zaspani wartownicy w niebiesko-srebrnych płaszczach z logiem agencji ziewali głośno z uśmiechami na zmęczonych twarzach, witając kolejny dzień. Kolejni, wyspani porządnie, strażnicy wychodzili z kadrówki by zmienić swoich kumpli. Z głośników w całym ośrodku rozległ się głos Ateny:

-Godzina szósta trzydzieści rano. Meldunki najpóźniej do godziny siódmej, śniadanie siódma trzydzieści. Dalsze instrukcje od przełożonych. Dzień dobry agenci.-

Winston jak zwykle z rana, zajadał się bananem maczanym w maśle orzechowym sprawdzając stan placówki i meldunek agentów. Goryl zawsze się wysypiał; pomimo jego genialnego umysłu, którego pozazdrościć mogli mu najwybitniejsi naukowcy, wciąż był zwierzęciem i długość jego snu nie przekraczała siedmiu godzin a i tak spał zaledwie od czterech do pięciu. Większość czasu spędzał na badaniach w laboratorium, spisywaniu umiejętności fizycznych agentów i składaniu kombinezonu Horizon, także czasu na sen miał bardzo mało.

Winston z ranka zawsze siadał na swym wygodnym, pomarańczowym, workowym fotelu wpasowującym się w jego pokaźne gabaryty oraz chwytał za śniadanie i rozpoczynał dzień od raportów.

Meldunek agentów rozpoczął od Reinhardta. Domyślał się, iż jego niemiecki przyjaciel od ponad godziny siedzi na siłowni w południowej części agencji i wyciska swoje sto kilogramów na rękę. Nie mylił się; na ekranie koło profilu agenta widniał meldunek z 5:04 pod nazwą ,,Siłka’’. Odznaczył Reinhardta, poprawił okulary i zajął się kolejnym agentem. Zanim załadował się panel Leny ,,Smugi’’ Oxton, goryl otworzył nowy słoik masła orzechowego i obrał kolejnego banana.

-Poezja…- mruknął z uwielbieniem, zajadając się przysmakami.- Lena albo jeszcze nie wstała… albo biega gdzieś koło boiska…-

Tym razem nie zgadł. Młodziutka dziewczyna nie zdała jeszcze raportu. Drzemała pewnie teraz pod ciepłą kołdrą albo dopiero zajmowała się poranną toaletą. Uwagę Winstona przykuła ikonka z wykrzyknikiem przy jej uśmiechniętym, słodkim zdjęciu. Wytarł palce z resztek banana o bordową koszulkę rozmiaru XXXXL z nadrukiem ,,Festiwal Nauki Floryda 2029’’ i kliknął na wykrzyknik. Otworzyło się okno z wiadomością od Leny. Dokładniej to dwa krótkie zdania:

   Generator cząsteczek wariuje :c Poradzisz coś na to, słonko, gorylciu ty mój? :3 Smugaaaa <3

-Znowu? – spytał siebie.- Będę musiał małej zrobić przegląd złączy do napędu generatora. Może znowu się spaliły… więcej przez internet ich nie zamawiam…-

-Równie dobrze, pole czasowe w generatorze mogło osłabnąć na wskutek częstego używania Kontrolera Czasowego przez kadetkę Oxton.- odezwała się Atena, głos programu.-

-Możesz mieć rację.- rzekł Winston, nie zwracając zbytniej uwagi na nagłe pojawienie się Ateny, programu sztucznej inteligencji (SI) zaprogramowanego przez jego samego.- Zwłaszcza, że ostatnio przy kontroli zauważyłem jak generator miga. Ale i tak sprawdzę, dla pewności, złącza. Miło cię słyszeć Ateno.-mruknął otwierając panel z planem generatora czasowego dla smugi.-

-Ciebie również, Winstonie.- powiedziała przymilnie Atena.-

Przy meldunkach pojawił się kolejny komunikat. Lena zaktualizowała meldunek: 6:48 ,,Myciu, myciu!’’. Goryl odznaczył go i zabrał się za Torbjorna.

-Winstonie?- spytała Atena.-

-Mhm…- mruknął nieznacznie stawiając zielony ptaszek przy meldunku szweda ,,Maleństwo’’ 6:00.-

-Mam obiekcje co do twojego sposobu odżywiania się.- zaczęła Atena.- Ograniczyłeś ostatnio warzywa oraz owoce do minimum prócz bananów. Przytyłeś o całe dziesięć kilogramów. Mało się ruszasz. Odżywiasz się najczęściej masłem orzechowym o dużej ilości konserwantów i a także wcześniej wspomnianymi bananami. To może znacznie wpłynąć na rozrost twojej tkanki tłuszczowej, będziesz czuł się ociężały i zmęczony. Brak wysiłku fizycz…-

-Ateno.- przerwał jej naukowiec z ironicznym małpim uśmiechem.- Te twoje ,,ostatnio’’ to zaledwie tydzień. Nie wygłupiaj się…- Winston zjechał na sam dół listy agentów.-

-Twoja waga mówi sama za siebie; nawet taki wielki goryl jak ty nie może tyle ważyć. To za dużo…-

-Ateno! Ja mam wrażenie, że ktoś po kryjomu zainstalował ci motyw symulacji ,,Nadopiekuńczej matki’’ lub ,, Lekarza’’. Bądź spokojna i jeśli tak jest, radziłbym zmienić tryb, dobrze?-

-Ale…-

Program próbował wtrącić zapewne kolejną informację o jego nie zdrowym trybie życia, o tym jak blisko jest nadwagi i rychłej śmierci przez otyłość, ale Winston już znalazł Atenie zadanie, które szybko zmieniło temat.

-Sprawdzisz mi ostatni meldunek doktor Ziegler? To dziwne…- rzekł czując duży niepokój.-

-Dobrze.- program aktywował listę wczorajszych meldunków.-

Winston mierzył wzrokiem tabelkę z dokładnymi i punktualnymi raportami gotowości agentki i naczelnego lekarza Angeli Ziegler. Jak zawsze dotąd wysyłała wiadomości co 2-4 godzin. Wczorajsze raporty niczym się nie różniły od poprzednich, patrząc pod względem punktualności i skrupulatności młodej blondynki; ,,Pacjent’’ 12:37, ,,Bilans Agentów’’ 15:00, ,,Przerwa’’ 17:00, ,,Zgromadzenie Kwadrans’’ 19:15 i… potem nic. Meldunku na temat snu nie było. Goryl chrząknął i dokończył nadgryzionego banana. To było niepodobne do sumiennej, grzecznej, młodej Szwajcarki. Nigdy nie była roztrzepana, zawsze skupiona; zdołał dobrze ją poznać podczas badań i wspólnej pracy. Zawsze miała na ustach perlisty uśmiech, kiedy się martwiła marszczyła mały nos i nerwowo stukała paznokciami o siebie. Była atrakcyjna, ładna i to wystarczyło by męska część agencji lgnęła ku niej gdy tylko mieli jakąś kontuzję lub ledwo co kichnęli. Zawsze pytali; Czy jest może doktor Ziegler w gabinecie? Nie? A to ja przyjdę później. Cóż za ironia z tej sytuacji, pomyślał Winston przez chwilę zapominając o niepokoju, nasza mała Angela ledwo zwraca uwagę na flirty i zaloty mężczyzn, chichocze dla grzeczności, sprawia wrażenie zadowolonej komplementami ale cały czas nos w papierach. Zazwyczaj była dwoma nogami w pracy a głową wystawała ledwo poza ramą skupienia by słuchać tego co mówią do niej inni, ale jednocześnie nie tracić niczego ważnego znajdującego się właśnie przed nią. Jednym zdaniem; Bidulka była ambitna ale zdecydowanie przepracowana. Nigdy nie zdarzyło się jej zapomnieć o meldunku. Musiało stać się coś poważnego.

-Winstonie.- z przemyśleń wyrwał go elektroniczny głos Ateny, aż się wzdrygnął.- W meldunkach nic nie znalazłam to samo z monitoringu kamer. Ale udało mi się ustalić jej ostatni cel wczorajszego dnia.-

-Rozumiem, kontynuuj.- poprawił okulary i w bił wzrok w monitor z wyświetlającym się symbolem przypominającym literę ,,A’’ i jaśniejącym z każdym wypowiadanym przez program słowem.-

-Otóż, doktor Ziegler zbierała ostatnio dużo informacji o przeszczepach kończyn mechanicznych oraz operacjach pod skrótem ,,RDGCP’’ lub też skrót ,,D>C’’ czyli; Operacje Ratujące Duszę Gdy na Ciało za Późno.-

-Masz na myśli, operacje odtwarzające ciało na podstawie wspomnień i pamięci mięśniowej?- spytał Winston.-

– Tak.-

– Takie operacje wykonuje się na ludziach, mających poważne kontuzje i upośledzenia fizyczne; brak płuca, nogi, ręki, dolnych partii ciała lub paraliżu. No… nie ważne. Co dalej?-

– Ostatnie słyszane słowa z jej ust padają w podczas ostatnich minut bilansu agentów gdy była sama w gabinecie czyli; Gdzie te plany ostatnich przeszczepów Torbjorna… Ugh, gdybym je tylko znalazła… może bym go wtedy przekonała do operacji. Zdołała pokazać jak to przebiega… dzisiaj do niego zajrzę.- zakończył nagrany głos Angeli Ziegler.-

Goryl nagle dostał olśnienia. Szybko wpisał w rubrykę z nazwiskami ,,Shimada’’. Sprawdził ostatni meldunek. 20:03 ,,Nie przeszkadzać’’.

W jednej chwili z Winstona uleciała cała niepewność, strach i niepokój. Uśmiechnął się do siebie.

-Winstonie?-

-Ateno. To wszystko. Dziękuję.- odparł otwierając kolejny słoik z masłem orzechowym.-

-Jesteś pewien?-

-Mhm…- mruknął z uśmiechem Winston.- Popatrzę sobie na nich na zbiórce i zwrócę uwagę na to czemu doktor i młody ninja śpią w jednym pokoju. W jednym łóżku…- zachichotał goryl.- Ahh te młode osobniki ludzi…-

-Słucham?-

-Nic, nic…-

***

SneakyPeak (czyli mały fragmencik tego co będzie w następnym rozdziale)

Genji z lekkim uśmiechem musnął ustami gładki policzek Angeli.

-Annie…- szepnął.- Taiyō wa sudeni jōshō shite iru, Tenshi. Wstajemy…-

Doktor Ziegler mruknęła niezadowolona i splątała swoje nogi o jego; mechaniczne protezy, pokryte materiałem spulchniającym, symulującym mięśnie i pokrytym elastycznym, ciągliwym materiałem przypominającym skórę.

-Nien…- mruknęła. Jest tak ciepło…-

 

Autora obrazka na okładce możecie znaleźć tutaj:

https://www.artstation.com/muddymink

Similar Posts